niedziela, 17 listopada 2013

rozdział drugi

... 
- Mamy mnóstwo roboty w domu, może innym razem. Chociaż wiesz co? Możesz oprowadzić mnie po okolicy, jeśli to nie problem. - Uśmiechnęłam się nieśmiało, czekając na reakcję chłopaka.
- Właśnie chciałem to zaproponować. - Z szerokim uśmiechem odpowiedział chłopak, po czym stanął obok. - Czy dostanę pozwolenie na porwanie córki na kilka godzin? - Kontynuował Niall. Widać, że lubił rozmawiać, całkiem jak ja. 
- Jeśli znajdzie się w domu przed kolacją, to owszem. Dostaniesz takie pozwolenie. - Śmiertelnie poważnie odpowiedziała Nathalie, jednak po jej mimice twarzy dało się wywnioskować, że śmieszy ją to.
- Oczywiście, proszę Pani, zobaczę co w mojej mocy! Do zobaczenia! - Podał rękę mamie, po czym gestem dał znać, że możemy ruszyć.
Było ciepłe popołudnie, słońce ogrzewało nasze twarze. Chłopak założył okulary przeciwsłoneczne, co znacznie dodało mu uroku. Przez dłuższą chwilę szliśmy w milczeniu wzdłuż ulicy, między nami zastała niezręczna cisza, jednak nie były nam dane dalsze udręki: chłopak odezwał się.
- Viv... chciałbym Cię lepiej poznać, mogę zadać Ci kilka pytań? - Blondyn uniósł jedną brew ku górze, na co ja zachichotałam.
- Pewnie, pytaj o co chcesz! - Machnęłam ręką, obserwując niebieskookiego. 
- Gdzie mieszkałaś poprzednio? Do jakiej szkoły chodziłaś? Dlaczego przeprowadziłaś się tutaj? - Jednym tchem wyrecytował chłopak, na co ja zaśmiałam się jeszcze głośniej. - Niall, Twoje kilka pytań zamieniło się w wywiad, lawina pytań, o mój Boże! - wzniosłam ręce ku górze, wyginając usta w szerokim uśmiechu. - Poprzednio mieszkałam w małym miasteczku, w Europie, prześliczne! Chodziłam tam do równie małego liceum, niektórych nauczycieli nie wspominam zbyt dobrze... - na myśl o wstrętnej matematyczce aż zadrżałam, aczkolwiek kontynuowałam. - A przeprowadziłam się tu ze względu na mamę. Tak zadecydowała, a ja musiałam się podporządkować. Nie byłam zachwycona tym pomysłem, stawiałam opór, ale jak długo mogłam? Myślałam, że będzie gorzej, ale... wydaję się naprawdę sympatycznie. - Podsumowałam na koniec, patrząc znacząco na Nialla. - Coś jeszcze? - zapytałam, przechylając głowę w lewo.
- Tak! Tak! Co lubisz jeść? Mam zamiar zabrać Cię do knajpki. Spodoba Ci się. - rzucił z przekonaniem chłopak, przyśpieszając. 
Po chwili znaleźliśmy się przed małym, uroczym budynkiem. Horan otworzył mi drzwi, a następnie poprowadził ku wybranemu przez niego miejsce. Usiedliśmy w zacisznym kącie lokalu, gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzać.
- Zaraz wrócę, pójdę po nasze jedzenie. Liczę na to, że w tej kwestii mi ufasz i pozwolisz zamówić coś dobrego. - Z szerokim uśmiechem polecił, i już go nie było. W trakcie oczekiwania, rozejrzałam się po pomieszczeniu. Ściany pomalowany w ciepłym odcieniu beżu dodawały otuchy, mały brak ruchu sprawiał wrażenie zacisznego miejsca, gdzie można fantastycznie spędzić czas. Z rozmyślań wyrwał mnie głos nastolatka. 
- Podano do stołu, madame. - Szarmancko położył przede mną talerz z... niczym innym jak spaghetti! Klasnęłam w dłonie uradowana.
- Jednak słuchałeś! Myślałam, że chłopacy nie lubią słuchać paplaniny dziewczyn. - Dopowiedziałam, śmiejąc się. 
I tak w miłej atmosferze zjedliśmy posiłek. Rozmowę przerwały nam dwie dziewczyny, piszczące przy drzwiach wejściowych restauracji. Ich dłonie wskazywały z pewnością na mojego towarzysza. Byłam zdziwiona ich zachowaniem, co odwalały? Rzuciłam pytający wzrok w kierunku Nialla, chcąc jakichkolwiek wyjaśnień. Chłopak otwierał już usta, chcąc udzielić mi odpowiedzi, ale dziewczyny w oka mgnieniu znalazły się przy nas.
- Niall, kochamy Cię! Czy ta laska to Twoja dziewczyna? Dlaczego nam to robisz?! Chcemy z Tobą zdjęcie! Niall! - Przekrzykiwały się nawzajem z wyrzutami. Zrobiło mi się... dziwnie. Był sławny? Dlaczego nie widziałam go w gazetach? Komentarze "fanek" puszczałam w niepamięć. Mój wzrok pozostał utkwiony w nim.
- Spokojnie, dziewczyny. - Uspokoił je. Na wszelki wypadek opuściłam stolik, pod pretekstem udania się do łazienki. Wchodząc do toalety, stanęłam przed lustrem. Poprawiłam włosy, czekając chwilę. Nie miałam ochoty wracać do tych rozszalałych dziewczyn. Po pięciu minutach wyszłam, fanek na szczęście już nie było. 
- Niall... możesz mi powiedzieć co to było?
- Vivienne, bo... śpiewam w zespole na światową skalę. One Direction. - Wytłumaczył krótko.
- I te dwie dziewczyny to... Wasze fanki? - Marszczę brwi.
- Tak. Dobrze, że były same. Gdyby było ich więcej... mielibyśmy problem. - Blondyn zaśmiał się nerwowo.
- Chodźmy już stąd, jest już późno. - Zakończyłam rozmowę, wstając. W drodze powrotnej Niall pokazał mi park. Był śliczny, z pewnością tu jeszcze zawitam. 
- Uhm, mogę Cię o coś zapytać? - Zaczęłam nieśmiało, a chłopak jedynie pokiwał twierdząco głową.
- Skoro tu mieszkasz, prawda? To jeśli koncertujecie na całym świecie, wyjedziesz pewnie. A znam tu tylko Ciebie. - Niemalże szepnęłam.
- Tak, to prawda. Na szczęście trasa rozpoczyna się dopiero za dwa miesiące, spokojnie. - Uspokoił mnie. - Poza tym, jesteśmy już na miejscu. - Powiedział.
Faktycznie. Staliśmy właśnie przed moim domem. Nie chciałam się jeszcze z nim żegnać, nie powiedział mi nic o sobie. 
- Do zobaczenia, Vivi. Mam nadzieję, że niebawem. - Ciepłym tembrem głosu oznajmił chłopak, po czym złożył na moim policzku pocałunek.
- Do zobaczenia. - Ruszyłam do domu. Będąc w korytarzu, oznajmiłam mamię, że nie jestem głodna. Poszłam do pokoju, uprzednio biorąc szybki prysznic. Położyłam się na łóżku, rozpamiętując dzisiejsze spotkanie. Z uśmiechem na ustach zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz